Wszystko przez Johna Eldredge’a. A szczególnie przez jeden akapit.

facet na motocyklu

Możesz się zastanawiać, jak dochodzi do tego, że pewnego dnia ktoś postanawia zostać coachem chrześcijańskim? Miałem dobrze płatną pracę, w której się rozwijałem, realizowałem się jako facet gospodarujący swoją przestrzenią w (jeszcze nie własnym) m2, byłem zakochany na zabój. No właśnie. Mój związek utknął wtedy w martwym punkcie, a ja nie wiedząc, w czym jest problem, rozpaczliwie szukałem wyjścia z tej sytuacji, zanim wszystko runie na pysk. Wtedy usłyszałem o „Dzikim sercu” Johna Eldredge’a. Książka pochłonęła mnie totalnie, otworzyła oczy i dała siłę do zawalczenia o relację z dziewczyną. Skutecznie. Dziś mogę powiedzieć, że John Eldredge (Bóg przez Johna Eldredge’a) uratował tamten związek. Ale lektura „Dzikiego serca” pozostawiła w moim sercu jeszcze pewien cierń.

Dzikie serce

„Tryb życia, jaki prowadzi współczesny mężczyzna, jest sprzeczny z tym, co podpowiada mu serce. Niekończące się godziny przed ekranem komputera, spotkania, notatki, telefony. Świat biznesu wymaga od mężczyzny, żeby był on efektywny i punktualny. Polityka przedsiębiorstwa nastawiona jest na jeden cel: chodzi o to, by zaprząc mężczyznę do pługa i sprawić, by produkował. Jednak dusza nie chce być zaprzężona! Ona nic nie wie o zegarach odmierzających dniówki, ostatecznych terminach czy wykazach zysków i strat. Tęskni za pasją, za wolnością, za życiem” – każdy, kto czytał „Dzikie serce”, doskonale kojarzy ten fragment, to jego najczęściej eksponowana i przez to najbardziej znana część. Odkąd ją poznałem, żyłem w pewnej wewnętrznej opozycji wobec świata, który mnie otaczał w pracy. Nie, żebym ją zaniedbywał. Przeciwnie – do końca dawałem z siebie maksa. Ale przestałem się w niej dobrze czuć, głęboko wierząc w to, że siedzenie w biurze, przez 8 godz., nastawione na produktywność to nie jest naturalne środowisko dla faceta. W tym miejscu ważna adnotacja: nie oznacza to, że każdy mężczyzna bez względu na okoliczności powinien taką pracę rzucić. Nie. Uważam, że jeśli np. masz żonę, dziecko/dzieci, to nie można sobie wówczas wyobrazić bardziej NIEmęskiego zachowania (bo to brak odpowiedzialności).

Następny rozdział

Ja akurat byłem kawalerem, a w mojej ówczesnej robocie działo się coraz gorzej. W pewnym momencie musiałem odejść. Wszystko działo się z dnia na dzień, więc nie miałem „planu B”. Dałem sobie czas na odpoczynek, ale też dość szybko zacząłem się zastanawiać nad tym, co dalej? Akurat zbliżały się Święta Wielkanocne, i po długim czasie wróciłem do „Dzikiego serca”. Skupiona lektura, intensywne myślenie, modlitwa. Efekt był taki, że doszedłem po raz drugi do końca książki i zarazem początku Świąt, a odpowiedzi nadal nie miałem. Co prawda rozpisałem sobie rzeczy, które mnie pociągają w życiu, i były już na tej liście rzeczy (także) z „Lidera” (męskość, chrześcijaństwo, coaching, motywacja), ale brakowało mojej decyzji. I wtedy wydarzyło się coś niesamowitego. Na pytanie „Boże, to co z tą pracą, co mam robić?”, dosłownie zmaterializował się we mnie taki „głos”/wewnętrzne natchnienie (nie, nie słyszę na co dzień „głosów” i nie cierpię egzaltacji religijnej): „okej, to sięgnij po tę książkę – tam jest odpowiedź”. Chodziło o „Bóg jest dobry” o. Grzegorza Kramera, którą miałem wtedy „na tapecie”. Otworzyłem w przypadkowym miejscu, przekartkowałem. Najpierw było zabawnie, gdy mój wzrok zatrzymał się na słowach: „Mówiąc językiem Eldredge’a…”. Potem mój wyraz twarzy spoważniał, kiedy spojrzałem, jak zatytułowany jest rozdział, w którym pojawia się ów cytat („Motywator”). A potem struchlałem, gdy doszedłem do końcowych słów: „Zobacz, że bycie człowiekiem, który bierze odpowiedzialność i jest przywódcą to Twoja domena (…) Ty jesteś liderem” (tak, nazwa też się zgadzała – miałem już ją wtedy w głowie).

Resztę już znasz – piszę o niej w tym miejscu. Choć jeszcze minęło sporo czasu, pracy, przeciwności, zanim słowa, które w tym momencie czytasz, pojawiły się na mojej stronie internetowej. To się dzieje teraz. Przygoda. Wchodzisz w nią?

Podaj dalej:
0

Post Author: lukaszkusmierz

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
zaciekawiony
Gość
zaciekawiony

W obecnych czasach każdy pracował, z mniejszym lub większym zrozumieniem, narzędziami coachingowymi, co nie czyni z niego cocha. Czy posiada Pan certyfikat coacha, czy jest Pan domorosłym coachem?

trackback

[…] i jak widzę swoją misję w pracy z mężczyznami. Czytelnicy tego bloga oczywiście już znają tę historię, ale nowe medium wymaga przywitania się z nowymi odbiorcami, więc mam nadzieję, że wybaczycie […]