Mężczyźni są wyposażeni w cały szereg zdolności i cech służących temu, by mogli żyć pełną piersią. Zwłaszcza ci wierzący, bo ich źródło siły jest umiejscowione w samym Bogu. Jednak czasami sprawiają wrażenie pozbawionych mocy – ich decyzje krępują ograniczające przekonania.

Owszem, są dobrzy, pobożni, w porządku. Ale „różnicy na plus” też nie zrobią. Tak jakby ktoś zaciągnął w nich hamulec ręczny lub przywiązał im łańcuchem do nogi ciężką kulę. Powodują nimi myśli, które uniemożliwiają życie z pazurem, bycie ofensywnym, optymizm, wyjście poza schemat, odważenie się. Wszyscy znamy ten rodzaj myśli bardzo dobrze – to przekonania. Mogą być one ograniczające i wspierające. Te pierwsze opierają się na lęku czy agresji (np. „Mężczyźni krzywdzą”), drugie są bardziej obiektywne i poszerzają pole manewru (np. „Wszyscy mężczyźni na świecie są tak samo dobrzy i źli jak kobiety”). Kierujemy się nimi podejmując decyzje. Urastają w naszych głowach do rangi przykazań, choć nie ma ich w Dekalogu. Jakie mogą być katolickie ograniczające przekonania?

Bóg mnie odrzuca, gdy grzeszę.

Bardzo łatwo jest zgrzeszyć ciężko.

Masturbacja sprawia, że jestem nic nie warty i zawsze oddziela mnie od Boga w Komunii.

Bóg oczekuje ode mnie odmawiania skomplikowanych modlitw, litanii, nabożeństw – pewnego „umordowania się” na modlitwie. Tylko w ten sposób coś od niego uzyskam.

Powinniśmy nawracać innych.

Kiedy zgrzeszę i mam z tego powodu poczucie winy, to do momentu uregulowania mojej sytuacji, nie powinienem zabierać głosu na tematy związane z wiarą – jako grzesznik nie mam do tego prawa.

Wola Boża polega na tym, że istnieje dokładny przebieg wydarzeń dla mojego życia (związki, praca itp.), który zna tylko Bóg i którego realizacji ode mnie wymaga, a ja go muszę odgadnąć.

Jeśli czegoś w gruncie rzeczy nie chcę, nie jest to moja droga, ale jednak uważam to za powołanie od Boga, to muszę się temu podporządkować.

Nie powinienem odczuwać gniewu wobec innych osób.

Nie wolno mi okazywać gniewu innym osobom – to grzech.

Istnieją złe (negatywne) emocje.

Jeśli chciałbym powiedzieć jej/mu co czuję, ale wiem, że zrobi się jej/mu przykro, to lepiej się powstrzymać. Jestem odpowiedzialny za cudze emocje.

Cudze emocje, oczekiwania są ważniejsze niż moje.

Gdy ktoś mnie obraża słownie, oczernia za plecami, stosuje przemoc fizyczną, powinienem nadstawić drugi policzek.

W chrześcijaństwie chodzi o to, żeby się poświęcać.

Bóg chce, żebym się spalał, dźwigał zesłany przez Niego krzyż i cierpiał (cierpienie uszlachetnia).

Gdy moja mama lub tata nie radzą sobie, to moim obowiązkiem jest zostać przy nich i im pomagać, nawet za cenę założenia własnej rodziny.

Muszę pomóc każdemu, kogo spotkam.

Powinienem zrobić coś, by zmienić moich rodziców, partnera.

W kontaktach z innymi osobami lepiej się kontrolować, nie okazywać tego, co w danej chwili się czuje i ukrywać swoje opinie.

Mężczyzna powinien dać swojej partnerce stałość, bezpieczeństwo, przewidywalność, opiekuńczość, związek, który jest poprawny. Tyle wystarczy.

Należy stawiać się na każdą prośbę naszej partnerki.

Gdy się wchodzi w nowy związek i odkrywa, że druga strona jest poważnie uzależniona, to naszym zadaniem jest ją ratować.

Na świecie jest wiele tzw. zagrożeń duchowych. Samo przebranie się w Halloween, nałożenie amuletu czy obejrzenie filmu z okultystyczną treścią grozi zniewoleniem – niezależnie od naszej intencji.

Wszelka przyjemność jest podejrzana.

Nie wolno mi spojrzeć na kobietę i docenić jej atrakcyjność seksualną, bo to patrzenie pożądliwe.

W kontaktach z kobietami powinienem stłumić moje pożądanie seksualne – najlepiej wchodzić w bezpieczną rolę „kumpla”, która obniża napięcie.

Nie powinienem jako katolik przyjaźnić się z ateistą, gejem czy lesbijką.

Pracę należy wykonywać dobrze i rzetelnie, czyli unikać wszelkich błędów, bardzo skrupulatnie, być perfekcjonistą.

Należy zarabiać tyle, by wystarczyło na przeżycie. Chęć pomnażania pieniędzy to chciwość.

Bóg przemawia bardziej przez opinie księży czy cudowne wydarzenia niż przez moje pragnienia, myśli i emocje.

Głos autorytetu w jakiejś sprawie jest ważniejszy niż to, co sam uważam na ten temat.

Lepiej nie konkurować z innymi – chęć wygrania w jakiejś rywalizacji to pycha.

Facet-katolik nie może być pewny siebie, bo to oznacza arogancję.

Które z tych przekonań znasz z własnego życia?

Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś przyjął, że te przekonania są fałszywe i ograniczające?

0 0 vote
Article Rating

Post Author: lukaszkusmierz

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments