Mam pomysł na biznes, ale nie wiem, czy się on sprzeda.
Pociąga mnie założenie własnej firmy, ale to się wiąże z ryzykiem, a teraz mam pewny etat.
Brakuje mi wiary w to, że dam radę z prowadzeniem własnej działalności gospodarczej i że uda mi się znaleźć klientów na mój produkt/usługę.

Czy te zdania coś Ci mówią?

Dlaczego młode firmy upadają?

W moim życiu zawodowym robiłem już różne rzeczy. Promowałem przez swoje pisanie niszową muzykę. Założyłem własną mini-agencję koncertową. Współtworzyłem chyba pierwszą po prawej stronie Wisły gazetę w systemie „płać-ile-chcesz”. Budowałem wraz z super ludźmi innowacyjny program zmiany nawyków. Stworzyłem usługę coachingu w ujęciu chrześcijańskim skierowaną do mężczyzn. Generalnie wiele razy startowałem z czymś nowym i wiem, jakie emocje się z tym wiążą.

Pomysł zrobienia czegoś, na co nikt wcześniej przed nami nie wpadł, jest upajający. Możemy wtedy odczuwać ekscytację, zapał, siłę, radość, ale też lęk przed nieznanym. Gdy już złapiemy właściwy trop, potrafimy pędzić od idei do realizacji nie biorąc ze sobą jeńców. Tymczasem założenie własnej firmy wymaga także metodycznej pracy. Nie wiem, czy o tym słyszałeś, ale kiedy zapytano przedsiębiorców, których firmy upadły w krótkim czasie, jaka wg nich była główna przyczyna tego stanu rzeczy, wskazali oni na… brak zapotrzebowania na rynku na ich produkt, usługę. Można więc powiedzieć, że czasem jesteśmy tak rozentuzjazmowani i zaaferowani myślą o pokazaniu światu naszego „dziecka”, że nawet nie myślimy o tym, by zbadać (tak jak się to robi np. w metodzie Lean Canvas), czy ktoś w ogóle kupi to, co chcemy mu zaoferować. Zapominamy o przykazaniach początkującego przedsiębiorcy: „stwórz grupę docelową” i „Ty nie jesteś grupą docelową”.

Z drugiej strony nasze wewnętrzne przekonania mogą nas skutecznie sparaliżować przed wykonaniem kroków, które mają sens. Pamiętam warsztat, na którym pewien chłopak odbywał sesję coachingową na forum grupy. Młody mężczyzna boksował się z myślami, czy dalej tkwić w pracy, która go nie satysfakcjonuje, ale jest pewna, czy postawić na założenie własnej firmy i robić to, co go naprawdę kręci, ale zaryzykować porażkę. Na każdy argument za pójściem za swoimi pragnieniami znajdował argument przeciw temu pomysłowi. Wg badania przedstawionego w dokumencie PARP „Startupy w Polsce – raport 2019” przed otworzeniem interesu lub właśnie start-upu przyszłych przedsiębiorców blokuje najczęściej brak wiary we własne umiejętności (stan na 10.11.2020 r., aktualne informacje dostępne są pod adresem http://www.parp.gov.pl). Jak widzisz, obawy związane z własnym biznesem, które przytoczyłem we wstępie, nie wzięły się z sufitu. Co z nimi zrobić?

Kogo (nie)słuchać

Kiedy pociąga nas założenie własnej firmy, warto o tym z kimś porozmawiać – z zaufanym przyjacielem, coachem, mentorem. Polecam postawić na osobę, która posiada odpowiednie doświadczenie (niekoniecznie biznesowe) i, co nie mniej ważne, empatię, dzięki której rozwiniesz skrzydła, a nie zostaniesz skasowany na starcie. W obecności takiej osoby przyjrzysz się temu, w jakim momencie aktualnie jesteś, jakie masz opcje do wyboru i które z Twoich mocnych stron pomogą w realizacji Twojego pomysłu. Wspólnie możecie przeprowadzić burzę mózgów. Czasami też samo wypowiedzenie na głos własnych obaw może pomóc – zejdzie wtedy z nas „ciśnienie”, uwolnimy nagromadzone emocje, a może nawet słysząc samych siebie zobaczymy, że tak naprawdę blokuje nas coś błahego.

W kolejnym wpisie udostępnię Ci narzędzie do samodzielnej pracy, które pozwoli Ci doprecyzować pomysły związane z założeniem własnej firmy i pomoże zaplanować konkretne kroki. Tymczasem chciałbym Cię zostawić z takim pytaniem: wyobraź sobie, że ktoś na 5 minut wyłączył na świecie lęk, a Ty właśnie myślisz nad własnym biznesem. Co to by była za firma?

5 1 vote
Article Rating

Post Author: lukaszkusmierz

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments