Lider wziął się z mojej własnej potrzeby. Po odejściu z pracy na pełen etat, zastanawiałem się nad tym, czym chciałbym się zająć, w czym jestem dobry, i co te rzeczy spaja? Odpowiedzią okazało się chrześcijaństwo i męskość.

Uważam, że współczesny mężczyzna czuje się zagubiony, a mężczyzna w Kościele tym bardziej. Ma trudność z odpowiedzią na pytanie, w jakim kierunku zmierza, do czego jest powołany, i jak to osiągnąć. Nie wie, jak pogodzić bycie 100% facetem z poważnie przeżywaną wiarą.

Marzy mi się Kościół pełen „męskich mężczyzn”, zintegrowanych duchowo i osobowo. Nie jesteśmy skazani na alternatywę „albo-albo”: albo żywa relacja z Bogiem, albo praca, rachunki, dom.

Wierzę w to, że Bóg złożył w Tobie potencjał. Chcę go wraz z Tobą uwolnić – po to, abyś był liderem w środowisku, w którym na co dzień funkcjonujesz, czyli mężczyzną, który jest punktem odniesienia dla innych ludzi.